METAJNA
Image
Metajna to mała rybacka wioska, zagubiona w zatoce na końcu wyspy. Droga do niej wije się malowniczo pagórkami, a z szosy można podziwiać Adriatyk.
Wioska nic nie straciła ze swego uroczego, przytulnego charakteru, nie widać tu tłumów turystów, jeśli ktoś ma na to ochotę, jedzie do pobliskiej Novalji.
  Tu uliczki są wąskie, małe, domki identyczne, ze schodkami i drewnianymi okiennicami, z wiankami cebuli i papryki zawieszonymi na framugach drzwi, winogronem pnącym się po fasadzie murów i figami rosnącymi jak chwasty. Wokół unosi się zapach pysznego pażskiego sera owczego i słynnej suszonej szynki – prsut. Zabudowa przywodzi na myśl greckie wyspy, ze schodkami, ocieniającymi krzewami i obowiązkowo starszymi panami popijającymi wino z wodą i kontemplującymi rzeczywistość. Są tak samo wpisani w krajobraz Metajny, jak morze, łodzie, sieci. Tu mieszkają prawdziwi ludzie morza i kilku pasterzy. Beczenie owiec rozbrzmiewa równie często, jak warkot motorówek i silników diesla łodzi rybackich.
  Jednak nie jest to całkowita głusza, odludzie i człowiek nie jest skazany na śmierć głodową, jeśli nie ma ochoty gotować na wakacjach. Funkcjonują tam dwie restauracje, gdzie naprawdę dobrze można zjeść – nie tylko owoce morza, dla tradycjonalistów znajdzie się także schabowy ze świni czy karkówka z grilla. Można także dobrze wypić, zwłaszcza robionego przez samych mieszkańców wina z fig, winogron, śliwek... Dla odważnych jest także rakija również domowego wyrobu. Na dodatek od czasu do czasu właściciele restauracji dostarczają niezapomnianych wrażeń akustycznych całej zatoce.
  Sama zatoka jest ostatnią przed otwartym morzem, stąd bogactwo form podwodnych, plaże z drobnym żwirkiem, a czasem przy odpowiedniej pogodzie wpłynie naprawdę wieeeelka ryba. Do podziwiania. I ośmiornice!
  Jeśli ktoś chce poznać charakter Chorwacji, nie tylko jako konglomeratu knajp, hoteli i plaż, Metajna to dobre miejsce, tu czas płynie inaczej, wolniej. Może lepiej?...