| SUNRISE |
|
 Ósma rano. Uśmiech maluje się na twarzy, gdy ten poranek gasi
emocje i napełnia spokojem. O tej porze panuje zupełna cisza, nocna bryza już
zgasła, a dzienne wiatry nie zdążyły jeszcze wtargnąć nad zatokę. Nad wodą
panuje atmosfera leniwego zadowolenia. Słońce jest jeszcze dość nisko nad pasmem
gór zamykających wodę od wschodu. Dopiero zaczyna nagrzewać wychłodzoną nocą
ziemię. High low. Gdy patrzę na wschód widzę mgłę unoszącą się ze zboczy,
odrywającą się od powierzchni morza. Układa się w eteryczne tarasy, pomiędzy
którymi przemykają srebrne promienie porannego światła. Woda, nieruchoma,
połyskliwa i mroczna, zdaje się być zupełnie gładka. Słońce jednak wychwytuje
najdrobniejsze zmarszczki znacząc je diamentowymi błyskami.. Garść klejnotów
rozsypanych na aksamicie. Ulotne błyski Klejnoty wabią mój
wzrok Lecz nigdy ich nie posiądę Obracam głowę ku zachodowi i widzę ostro
znaczoną kratę cieni na wzniesieniach zamykających zatokę. Niskie, kamienne mury
wyznaczają ostrą symetrię tej strony świata. Miarowy pomruk silnika przenosi
się drganiami na moją dłoń, gdy siedząc na burcie pontonu tnę tę aksamitną wodę.
Lekki powiew pieści moją twarz, a ja uśmiecham się, szczerząc zęby ku słońcu,
wiedząc już, że ten dzień będzie dobrym. (autor: Mikołaj Wróbel)

|
|
|
|
|
|