|
NURKOWANIE Z DRESZCZYKIEM |
|
 Nurkowanie z dreszczykiem
(autor: Jakub Pulchny) artykuł z http://profit.bankier.pl/artykuly/artykul.html?art_id=173&czesc=1&numer=03/12
Nurkowanie pod lodem to sport dla nurków z
doświadczeniem. Wymaga opanowania, gdyż wynurzyć się można tylko w jednym
niewielkim miejscu - przez przerębel. Pod lodem spaceruję jak nietoperz -
opowiada Marcin Sikorski, dyrektor sprzedaży GTS Polska, firmy dostarczającej
usługi internetowe i telekomunikacyjne klientom korporacyjnym. - Chodzę do góry
nogami po warstwie lodu o grubości pięćdziesięciu centymetrów. Takich
atrakcji można doświadczać podczas nurkowań podlodowych w polskich jeziorach,
np. Hańczy, Wigrach, Białym i Świętajno na Pojezierzu Mazurskim. - Przez
pierwsze pięć minut nawet nie myślę o schodzeniu głębiej. Bawię się wydychanym z
automatu oddechowego powietrzem, które w wodzie zachowuje się jak rtęć na
powierzchni: można je przeganiać palcem, łączyć z sobą, gonić i łapać pod samą
warstwą lodu - mówi Sikorski. Dodaje, że to dopiero początek atrakcji.
Schodzenie w głąb wody też dostarcza niezwykłych wrażeń. Trzeba czuć respekt
i przestrzegać zasad A wszystko za sprawą przejrzystości wody zimą. Hańcza
jest wtedy klarowna nawet do 25 metrów (latem widoczność wynosi około 7
metrów). Amatorzy zejść podlodowych zachwycają się także fantastycznie
układającymi się promieniami słonecznymi rozpraszanymi na powierzchni lodu i
niezwykłą ciszą. - Tam panuje niczym niezmącony spokój, cisza, cisza i
jeszcze raz cisza - mówi Krzysztof Kiljan, właściciel firmy budowlanej
Pojedynek, który nurkuje od sześciu lat, a pod lodem od roku. Nurkowanie
podlodowe kojarzy się na pierwszy rzut oka ze sportem ekstremalnym,
niebezpiecznym i trudnym. Dzięki specjalnym rygorom bezpieczeństwa i asekuracji
ryzyko wypadku nie jest jednak większe niż wtedy, gdy dotyczy nurów
klasycznych. - Pod lód schodzi się zawsze parami. Każdy z nurkujących
przytwierdzony jest do liny, którą na powierzchni kontroluje para asekurująca,
dodatkowo na górze powinien być także ratownik - opowiada Marcin Madej, dyrektor
generalny Novel Proffesional Services Polska, schodzący zimą pod lód od czterech
lat. Dodatkowo każdą linę wkręca się do lodu specjalną śrubą. Poza tym
standardem są zawsze dwa niezależne źródła powietrza (dwie butle, tzw. twinset),
podwójne automaty doprowadzające powietrze oraz kołowrotek i śruba lodowa
służące do samoratownictwa. Najtrudniejszą sprawą w nurkowaniu pod lodem jest
klaustrofobia. - Podczas tradycyjnego nurkowania wiem, że zawsze w każdym
miejscu mogę się wynurzyć - mówi Robert Mazurek, dyrektor finansowy DM
Initiative. W nurkowaniu podlodowym to już nie jest takie proste. - Pamiętam
swój pierwszy podlodowy nur. Schodziłem w jednej z ostatnich par, oczekiwanie
dodatkowo potęgowało zdenerwowanie - wspomina Dariusz Kuś, chirurg pracujący w
jednym z warszawskich centrów medycznych. - Kiedy zanurkowałem, poczułem się jak
w zaklinowanej ciemnej windzie i gdyby nie spokój oraz opanowanie doświadczonego
partnera, pewnie od razu bym zrezygnował. Nurkowanie zimą nie jest namiastką
kolorowych, ciepłych nurkowań. Jest jedną z kilku odmian tej zabawy. -
Wrażenia są jedyne w swoim rodzaju - przekonuje Robert Mazurek. Twierdzi, że ani
w Egipcie, ani w Meksyku nie udałoby mu się doświadczyć tego, co spotkało go w
marcu w Wigrach: jezioro było wielką kakofonią rozmarzającego lodu - budziło się
z zimowego snu. O nurkowaniu podlodowym mogą zacząć myśleć osoby, które mają
już zaliczony podstawowy kurs dla nurków. W praktyce oznacza to, że zaliczyli 10
zejść, w tym jedno nocne. Konieczne jest także ukończenie specjalistycznego
kursu
nurkowania podlodowego.

|
|
|
|
|
|